Loading

Przegląd nowoczesnych metod treningowych w praktyce – część II

 Za nami celebra świąteczna oraz noworoczna, wielu z pewnym zaskoczeniem powitało konieczność poszerzenia paska i dodatkowy podbródek. No cóż, wszystko co pysznie cudowne w życiu jest podobno nielegalne, niemoralne lub tuczące, jak mawiała Marylin Monroe, a kto jak kto ale ona znała się na rzeczy. Jestem z  tych co nie robią dramatu z tej zimowej zwyżki wagi, mam na to swoją teorię mówiącą że tak nas ukształtowała ewolucja i nie ma co z nią dyskutować, ALE zawsze warto podtrzymać słabnącą formę, choćby po to by w marcu mieć trochę mniej do roboty. Z tego co widzę na siłowni, tzw. Ci z postanowieniami noworocznymi, są w tym roku wyjątkowo liczni. Doceniam, pochwalam i dopinguję, acz nie mam złudzeń, że z większością przestanę się niedługo widywać, gdyż ..zwyczajnie stracą parę. Całą resztę zapraszam do lektury i odwiedzania jednak przybytków sportowych, przy odrobinie szczęścia, może uda mi się Was namówić tu na jakieś zajęcia.

Tym razem kroki swe skierowałam do drugiego z wrocławskich klubów Fitness Academy, znajdującego się w Arkadach Wrocławskich przy ul. Swobodnej.

Klub na ostatnim piętrze jest spory, nowoczesny, przeszklony. Strefa funkcjonalna jest taką nie tylko z nazwy, duży wybór wolnych ciężarów, profesjonalna brama, niedawno wymieniono bieżnie, nic tylko ćwiczyć. Jak w wielu podobnych miejscach nie liczcie na pustki na sali czy w szatni, aczkolwiek fani porannych treningów nie będą zawiedzeni. Mimo sporej grupy na siłowni, czy zajęciach, swoboda ćwiczeń jest duża i na pewno o niebo bardziej komfortowa niż popołudniami. Szatnie w Arkadach to najsłabszy punkt, jest dość ciasno i łatwo wejść w niechciany kontakt fizyczny z sąsiadką przebierającą się obok. Są za to obszerne prysznice i sauna, plus też za parking, panie w recepcji kasują nam bilet parkingowy na 3h (jeśli mamy wykupiony abonament w Fitness Academy) lub 2h (gdy mamy kartę Multisport).

No dobrze, jest 7 rano, środek tygodnia, uderzam przetestować bieżnie, a następnie zajęcia Kettlebells z Leszkiem.

Opis zajęć ze strony klubu:

„Functional kettlebells training – zajęcia dla wszystkich. Połączenie wysokiej skuteczności treningu siłowego i wytrzymałościowego z jednoczesnym podnoszeniem ogólnej sprawności i koordynacji ruchowej. Dzięki kettlebells można zwiększyć siłę bez rozrostu masy mięśniowej, co czyni ten rodzaj przyrządu idealnym dla kobiet. Dodatkową zaletą ćwiczeń z odważnikiem jest angażowanie mięśni nóg i pośladków, a więc tych partii ciała które większość pań chce wzmocnić i ujędrnić.”

Brzmi super, zaczynamy! Sala jest duża, a uczestników o poranku koło 10 osób, spokojnie każdy ma przestrzeń wokół siebie. Sami sobie dobieramy ciężary, acz prowadzący naprowadza nas trochę opisem ćwiczeń. Koło mnie 2 dziewczyny są pierwszy raz, ja już na szczęście z odważnikami miałam do czynienia. Zaczynamy rozgrzewką, są słynne burpees, wymachy ramion, pompki, przysiady, czyli funkcjonalny standard. Po chwili na tablicy pojawia się cała rozpiska na dzisiaj. Różne skróty typu Windmill czy OHS brzmią zagadkowo, ale się nie zrażam.  Trener Leszek pokazuje każde ćwiczenie, więc szybko sobie przypominam co i jak . Zaczynamy, każdy ćwiczy w swoim tempie, bez narzucania wielkości ciężaru. Trener cierpliwie pokazuje w lustrze prawidłową postawę. Odważnie zmieniam kettle na większy, ale w trzeciej serii musze się przeprosić z mniejszym. Nikt nie zwraca na to uwagi, nie ma wstydu, że czegoś nie wiem. Leszek cały czas powtarza, że ciężar musimy dobrać sobie sami, przemyśleć w kontekście ilości serii i naszych możliwości. Dla początkujących to brzmi jak kosmos, ale z pewnością uczy wyczuwania możliwości własnego ciała, jest też miejsce na poczucie satysfakcji, gdy dźwigam nad głowę kawał żelastwa dwa razy większy niż przypuszczałam, że podniosę. Spodziewałam się, że nie będę czuła nóg po tej ilości przysiadów, ale okazuje się, że największym wyzwaniem są wszystkie ćwiczenia na górne partie ciała, mam obolałe barki i obite od odważników nadgarstki. Rozciąganie na koniec witam z ulgą. Następnego dnia bolą mnie, o dziwo, tylko głębokie, wewnętrzne mięśnie i mam super poziom energii.

Podsumowując, świetne zajęcia! choć raczej dla osób które już trochę liznęły w życiu ciężarów i nie straszne im odważniki w kolorach inny niż różowy.. polecam też rękawiczki z ochronnym paskiem na nadgarstki. Dla początkujących na pewno lepsze będą zajęcia poranne, gdzie prowadzący ma czas i sposobność pogadać chwilę z każdym. Zajęcia popołudniowe są bardzo oblegane i niewiele się tam można nauczyć, osobiście ich nie polecam, chyba że nie macie kompletnie żadnej możliwości chodzić rano.

Wybór drugich zajęć które chciałabym tu opisać, może wydawać się Wam nieco zaskakujący, ale już wyjaśniam. Stretching, bo o nim mowa, to dziedzina mocno zaniedbana przez wielu ćwiczących, a w najlepszym razie traktowana po macoszemu. A po drugie… niesamowitą zaletą tych dokładnie zajęć w Arkadach jest prowadząca: Małgosia Żukowska, charyzmatyczna trenerka, której każde zajęcia są wręcz oblegane.

Opis zajęć ze strony klubu:

„Stretching – zestaw ćwiczeń rozciągających zapewniający prawidłową ruchomość stawów, niwelujący przykurcze mięśniowe, poprawiający elastyczność mięśni oraz ścięgien. Stretching to niezbędne uzupełnienie każdego treningu, które wpływa na regenerację, wydłużenie mięśnia, zapewnienie właściwej pracy wiązadłowo-mięśniowej niwelując ryzyko kontuzji. Systematyczny stretching pozwala uzyskać sprawniejsze ciało, bez bólu i ograniczeń ruchowych. Zajęcia polecane każdemu.”

Zajęcia rozpoczynają się rozgrzewką, na którą składają się energiczne wymachy ramion i nóg i to jest właściwie najbardziej intensywna część. Potem jest bardziej statycznie, ale jeśli myślicie, że spokojnie i lekko to duży błąd. Prowadząca właściwie cały czas mówi i pokazuje na sobie jak najczęściej wyglądają błędy postawy wynikłe ze złych, ruchowych (lub „bezruchowych”) nawyków. Powtarza do znudzenia, że jako gatunek nie jesteśmy stworzeni do siedzenia, co nie znaczy, że mamy trenować maratony. Umiarkowany, ale częsty i regularny ruch to podstawa, z ogromną dawką rozciągania oczywiście. Ćwiczenia są wymagające, przyjmujemy po kolei różne pozycje po to, by trwać w nich całe nieznośnie długie minuty. Z pozoru nuda, ale zadziwiająco szybko mija ta godzina, a po zakończeniu pojawia się uczucie lekkości, a na kręgosłupie jakby mniej ciężaru. Zajęcia są faktycznie dla wszystkich, na sali komplet, począwszy od nastolatek po starszych panów. Wszyscy skupieni na sobie, prowadząca przechadza się i cicho poprawia pojedyncze osoby. Byłam na tych zajęciach wiele razy, i z koleżanką (zawodową fitneską) i z kolegą, który ze sportem jakimkolwiek nie ma nic do czynienia. Każdy wyszedł zadowolony, a frekwencja na sali w sobotni poranek mówi sama za siebie.

Zatem, jeśli macie dostęp do tego klubu, gorąco polecam, zajęcia wg mojej oceny 5/5, i weźcie ze sobą mamę!

 

 

 

 

Kto lubi masło orzechowe,

łapka w górę!

 

Koniecznie sprawdź konkurs na naszym FB!

 

X

Zapisz się do newslettera !

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl
 
Chrup, chrup. Uwielbiamy ciasteczka <3 na naszej stronie są używane pliki cookies :)