Loading

Wege Festiwal w Krakowie – skąd ten sukces?

 

„Nie cierpię jeść” – nie powiedział nigdy żaden roślinożerca.

Dlatego odpowiedź na zadane w tytule pytanie – w przypadku festiwalu, podczas którego w towarzystwie etycznych ubrań, gadżetów i kosmetyków, główną rolę gra jednak przepyszne jedzenie – jest całkiem oczywista.

Podejrzewam jednak, że dla osoby zainteresowanej relacją, takie skromne podsumowanie mogłoby być lekko niesatysfakcjonujące, więc może troszkę rozwinę temat.

Wege Festiwal odbył się 10.12.16r w Krakowie. Sama lokalizacja festiwalu – dla jednych piękny, dla innych szkaradny, jednak dla każdego prawdopodobnie nietypowy Hotel Forum i mieszczące się w nim Forum Przestrzenie – to już jest dobry powód, żeby na takie wydarzenie się wybrać. Dotyczy to również osób, dla których kuchnia roślinna i związane z nią przekonania nie są codzienną praktyką. Osobiście uwielbiam ten budynek za to, że przywołuje w mojej pamięci wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to mój tata zabierał mnie do restauracji hotelu na najlepsze desery w mieście. A teraz jako dorosła osoba, dzięki takim wydarzeniom mam wyśmienitą okazję zabierać własną córkę, na troszkę innego rodzaju, ale nadal najlepsze desery w mieście 🙂

 

Wracając do tematu.

Wege Festiwal był to chyba najlepszy możliwy prezent dla wszystkich miejscowych roślinożerców. Przynajmniej dla mnie. Co prawda jeszcze nie ochłonęłam do końca po Weganmanii, jednak moje zapasy wegesmaczków zdążyły się już niebezpiecznie skurczyć. Była to więc idealna okazja do uzupełnienia braków.

 

Podczas wydarzenia można było zakosztować pyszności od wystawców zarówno z Krakowa, jak i z całej Polski. Mój mąż oczywiście standardowo swoje pierwsze kroki skierował prosto do stoiska z roślinnym kebabem (czasami mam wrażenie, że kocha go bardziej ode mnie :D), a w czasie kiedy czekał na swój ulubiony posiłek, ja mogłam oblecieć wszystkie stoiska. Oblecieć, to z premedytacją użyte słowo. Jeżeli byliście na tym Festiwalu w okolicach południa i minęła Was biegająca praktycznie w kółko babka, z charakterystycznym obłędem w oczach – to pewnie byłam ja.

 

Uzbrojona w portfel z misternie odliczoną kwotą (trzeba się jakoś zabezpieczyć przed własnym brakiem rozsądku) i torbę zakupioną na jednym z poprzednich festiwali (bo jakoś musiałam sobie udowodnić, że to był jednak potrzebny zakup), entuzjastycznie oddałam się w pełni etycznym zakupom.

 

Kubki, torby, ubrania, maskotki, kosmetyki, mydła, olejki, świece… Burgery, falafele, curry, tortille, sushi, kanapki, różnorodne dania obiadowe… Miliony rodzajów hummusów! Pierniczki świąteczne, ciasta, ciasteczka, babeczki, kurtosze, chałwy, lody… Herbaty, zioła, nasiona, zboża, orzechy, świeże owoce i warzywa… Długo by wymieniać, a czasu niewiele. Po drodze szybki przystanek na podpisanie wystawionych petycji. No cóż, kiedy wróciłam do miejsca, gdzie mój małżonek już kończył konsumować obiad, byłam cała obładowana różnego rodzaju dobrami. Z torby mi się wysypywało, a do tego jeszcze kilka rzeczy trzymałam w rękach. Na szczęście jesteśmy zgodnym i kochającym się małżeństwem, więc awantury nie było. Nie było jej również, kiedy udaliśmy się po drugi obowiązkowy dla małżonka zakup – zapas napoju o smaku marakui. W efekcie końcowym wytoczyliśmy się oboje na parking, ja – ze stanowczo za dużą ilością jedzenia, a mąż z całą zgrzewką dwunastu butelek. Także jako klienci, polecamy się na przyszłość 🙂

 

Jednak jest jeszcze jeden czynnik, który poza samym miejscem, jego klimatem, jedzeniem i wszystkimi gadżetami, stanowi bardzo ważną przyczynę tak wielkiego sukcesu Wege Festiwalu.

To ludzie. Po prostu ludzie.

Zarówno wystawcy, jak i uczestnicy wydarzenia.

 

Wszyscy uśmiechnięci i pozytywnie nastawieni. Nikt nie ocenia i nie beszta wzrokiem. Nikt nie upomina baby latającej w tę i z powrotem, co podejrzewam może być dość irytujące. W powietrzu, poza fantastycznymi aromatami jedzenia, czuć pełen optymizm i wzajemne zrozumienie. Nawet podczas stania w kolejce, nie czuć standardowego zdenerwowania. Łatwo można odczuć, że wszyscy przyszli po to, żeby spędzić miło czas. I niezależnie, czy w gronie rodziny, przyjaciół, ze zwierzakiem, czy w pojedynkę – każdy z nas podczas takiego wydarzenia, może poczuć się członkiem naprawdę fajnej i świadomej grupy społecznej.

 

I przede wszystkim za to, a także za uwagę, serdecznie dziękuję 🙂

 

 

 

 

 

X

Zapisz się do newslettera !

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl
 
Chrup, chrup. Uwielbiamy ciasteczka <3 na naszej stronie są używane pliki cookies :)